Z Dzienniczka Uczestniczki kursu „Z wiarą o finansach” – tydzień 3

Cały tydzień myślałam o pracy… To dlatego, że taki był temat rozważań biblijnych. Praca jest podstawowym źródłem zdobywania pieniędzy, nic więc dziwnego, że poświęcono jej osobny rozdział w kursie. W pracy spędzamy też wiele czasu, co wpływa na nasze relacje z innymi, na sens życia. Byłam zdumiona, że Biblia wyjaśnia tak wiele rozterek związanych z tym tematem.

Na początku uświadomiłam sobie, że Bóg stworzył pracę dla naszego dobra już w raju, ale po wiadomym zachowaniu Adama i Ewy już nie jest tak lekka. Wręcz przeciwnie – często jest w niej bardzo ciężko, a środowisko pracy może nas poranić. Czy to oznacza, że powinniśmy jej unikać albo szukać możliwie najłatwiejszego źródła zarobku? Okazało się, że nie tędy droga.

Zrozumiałam, że praca jest mi potrzebna nie tylko do zdobywania pieniędzy, co dzisiejszy świat próbuje nam wmówić. Dzięki niej kształtuje się też mój charakter, doskonalę się przez zdobyte doświadczenia. Mam również możliwość być częścią… Bożej międzynarodowej korporacji, na stanowisku idealnie dla mnie dobranym. Jest to praca „szyta na miarę”, bo mam do niej wymagane kwalifikacje, których nikt inny nie posiada. Wystarczy tylko poczuć i zrozumieć, jakie są moje zadania i współpracować z Szefem. Ta droga nie zawsze jest łatwa, ale prowadzi do szczęścia. Wiele razy mogłam posłuchać czy przeczytać wyznania osób, które odkryły to swoje idealne stanowisko. Często powtarzają wtedy stwierdzenie „nie czuję, że pracuję”. To musi być prawdziwy raj na Ziemi!

Całe swoje życie zawodowe spędziłam w międzynarodowej korporacji, która nie miała zbyt wiele wspólnego z tą Bożą. Pomimo zdobytych umiejętności i rzetelnego podejścia do obowiązków, moja kariera nie rozwijała się zbyt imponująco. Wcześniej nie mogłam zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Czytając wersety biblijne dotarło do mnie, że to Bóg decyduje o awansach! To on blokował drogę do wyższych szczebli kariery, abym mogła przystanąć i zastanowić się, czy jestem na właściwej … drabinie. To on chronił mnie od utraty równowagi między pracą a domem, co mogłoby się boleśnie skończyć. Nieźle się musiał nagimnastykować przez te kilkanaście lat, zanim przejrzałam na oczy 🙂

Wielokrotnie stawałam do wyścigu szczurów, obgadywałam niektórych przełożonych i współpracowników, czasami pracowałam „na pół gwizdka” i byłam nieuczciwa. To spory katalog grzechów, które przypisywałam takim a nie innym warunkom pracy, konieczności dostosowania się do powszechnych zachowań. Czytając Biblię, ze wstydu aż się skuliłam. To, jak się zachowywałam, to był mój wybór. Choć nie zawsze okoliczności były sprzyjające, to mogłam się zachować przyzwoicie. Historia Daniela, który został wtrącony do lwiej jamy, dała mi wiele do myślenia…

Od miesiąca jestem freelancerką na stanowisku „Konsultantka do spraw finansów domowych”.  Wymyśliłam je sama w odpowiedzi na potrzeby ludzi, które widzę i na powołanie, które czuję. Każdy dzień swojej pracy zaczynam modlitwą, aby na nowo sobie przypominać, dla kogo tak naprawdę pracuję. Proszę w niej o Boże natchnienie, odpowiednie sprzęty, zlecenia – i działam! Bo wiem, że mam pracować z zaangażowaniem, wytrwale, ale też dbając o równowagę i cotygodniowy odpoczynek, bez względu na okoliczności. Szef wie, co jest dla mnie dobre, dlatego nie widzę sensu, żeby mu się sprzeciwiać.

Bardzo się cieszę, że ten tydzień wyjaśnił mi wiele wątpliwości związanych z pracą, takich jak kwestia ambicji, pracy kobiet czy emerytury. Chcę szanować każdą pracę i dzielić się wiarą, wykonując swoje obowiązki. Znając zasady, dużo łatwiej się pracuje. I na koniec cytat, który poznałam już jakiś czas temu, ale który oddaje to, czego się nauczyłam: „Jeżeli przy pracy mniej masz Boga w sobie niż w kościele, to nie masz Go prawdziwie” Johannes Eckhart.

Ania Sadowska

Absolwentka kursu "Z Wiarą O Finansach",

obecnie współprowadząca nasz program

Autorka bloga "Bezcenna"

www.aniasadowska.com

Zapraszamy do udziału w kursie "Z Wiarą O Finansach".