Z Dzienniczka Uczestniczki kursu „Z wiarą o finansach” – tydzień 4

„Za [wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci. Nie bądźcie więc niewolnikami ludzi” 1 List do Koryntian 7,23. Te słowa zrobiły na mnie tak ogromne wrażenie, że nie mogę ich zapomnieć. Jak ja mogłam Bogu zrobić takie świństwo! Dobrowolnie oddałam się w niewolę… Choć oczywiście przy zaciąganiu kredytu nikt nie używa takiego słowa, nie ostrzega przed zgubnym skutkiem tej decyzji.

Przechodząc przez studium biblijne, jeszcze wielokrotnie stawałam w prawdzie. Szczególnie mocno uderzyły mnie słowa, że biorąc kredyt, odbieram jednocześnie Bogu możliwość działania. Nie wierzę, że zaspokoi moje potrzeby, że rozwiąże trudną sytuację, więc wybieram ludzkie podejście do sprawy. To smutne, że nie mając do Boga zaufania, zakładałam sobie kajdany długu. Tłumaczenie, że „wszyscy tak robią”, skutecznie zagłuszało podszepty serca.

Byłam niepoprawną marzycielką. Dobrze jest marzyć, ale jednocześnie mocno stąpać po ziemi. Zakładając, że kurs walutowy będzie na stabilnym poziomie, że nasze dochody będą ciągle wzrastać, że nie przytrafi nam się w życiu nic złego, zachowujemy się jak dzieci. Ja marzyłam, że moja firma szybko zacznie przynosić dochody i będę mogła w końcu rzucić pracę na etacie. Nawet 5 letnie studia na kierunku ekonomicznym nie potrafiły mi uzmysłowić, że moje marzenie jest dość szalone. Kredyt zaciągnięty na rozwój działalności szybko się wyczerpał, a firma nadal przynosiła straty. Jak dobrze, że Bóg czuwał i pomógł mi w porę zareagować.

Gdy uświadamiam sobie, że dług wpędził mnie w ślepy zaułek, pierwszą reakcją powinna być modlitwa. Bez tego będę tylko uciekać przed wierzycielami lub działać pod wpływem negatywnych emocji, a to do niczego dobrego nie prowadzi. Bóg jest naprawdę wszechmocny, co widać szczególnie wyraźnie w historii o wdowie (2 Księga Królewska 4,1-7). On dokona tylu cudów, ile potrzeba, żeby tylko rozwiązać problem. W tym przypadku nie tylko cudownie rozmnożył oliwę, ale też popyt na nią. Nie przestaje mnie to zdumiewać 🙂

Dowiedziałam się też, że skutecznym sposobem na walkę z długami jest metoda kuli śnieżnej. Choć w pierwszej chwili wydaje się, że działa wbrew logice, to jednak przynosi efekty. Celem tej metody jest spłacenie na samym początku … najmniejszego długu, aby odnieść szybko pierwszy sukces i uwolnić środki do spłaty kolejnych kredytów. Zresztą już same spisanie listy długów uspokaja, mamy poczucie, że kontrolujemy sytuację.

Co zrobić jednak, żeby znów nie wpaść w długi? Znalazłam gotowe odpowiedzi 🙂 Przede wszystkim warto prowadzić budżet domowy, który skutecznie będzie mnie chronił przed impulsywnymi wydatkami i złudną iluzją, że mam na koncie jeszcze sporo pieniędzy. Ważne jest też zadowolenie z tego, co już posiadam. Jeśli spędzam dużo czasu w sklepach, przed TV czy w internecie, to zaczynam nagle dostrzegać szereg rzeczy, które fajnie byłoby mieć. A to pierwszy krok do tego, żeby rozbudzić w sobie żądze konsumpcji. Tasiemiec to przy niej pikuś!

I na koniec – nie poręczaj! Gdy jestem w dobrej sytuacji materialnej, to szybko ta sytuacja może się zmienić, jeśli poręczyłam komuś pożyczkę. Skoro bank, który zatrudnia specjalistów i ma odpowiednie narzędzia, żeby sprawdzić zdolność kredytową, nie chce komuś udzielić pożyczki, to powinien  to być dla mnie sygnał ostrzegawczy. Poza tym jak mogę pomóc komuś, wpędzając go w niewolę… Ja na pewno nie zrobię nikomu takiego świństwa!

Ania Sadowska

Absolwentka kursu "Z Wiarą O Finansach",

obecnie współprowadząca nasz program

Autorka bloga "Bezcenna"

www.aniasadowska.com

Zapraszamy do udziału w kursie "Z Wiarą O Finansach".